|szachy na trzech|

K O N I E C


Link 23.09.2009 :: 12:20 Komentuj (0)





25.11.2005


Link 23.09.2009 :: 09:59 Komentuj (3)

Jutro biorę ślub. Czuję się jak przed wyjściem do hiphopowego klubu: wiem, że będzie dobra zabawa, ale istnieje ryzyko dostania w mordę.


zapomniałem


Link 22.09.2009 :: 18:41 Komentuj (0)





człowiek beztroski


Link 22.09.2009 :: 12:30 Komentuj (0)




27/11/2007


Link 22.09.2009 :: 11:27 Komentuj (0)

Wczoraj była druga rocznica naszego ślubu. I pierwszy odczuty dzień związku na odległość.
Najpierw dzielił nas tydzień osobno spędzony, potem pięćdziesiąt centymetrów restauracyjnego stolika.
Podczas kolacji rocznicowej nie podano ani jednej emocji. Oboje mamy w sobie dużo emocji złych. Ale one są cudze.

Chowam się w Lokalu. Z G łączy nas przyjaźń bezemocjonalna. Mówię mu, jak jest, a on mi na to, jak będzie. Nie wyobrażam sobie Tego, ale zaczynam To widzieć.
Chyba będę musiał sam się zdefiniować wreszcie, nie opierać się na określeniach nadanych przez dotychczas otaczające mnie kobiety.
Śni mi się wojna, śmierć, bycie małym i dużym. Trzy minuty ckliwej melodii, a potem łomot.



02/12/2007


Link 22.09.2009 :: 11:25 Komentuj (0)

„Jawnie umieram, sennie zmartwychwstaję”.
Nie śpię do czwartej nad ranem. Planuję posunięcia, na które następnego dnia nie starcza mi odwagi. Jestem szczęśliwym małżonkiem, samotnie nieszczęśliwym w małżeństwie. Bilans na zero.
Nawet Rojek by o tym piosenki nie napisał.
„Patrzę, jak śpisz/ Czasem mam wzwód/ La la la la”



04/12/2007


Link 22.09.2009 :: 11:24 Komentuj (0)

Patrzę podziwiam poznaję. Mam wolne i powinienem pisać magistra. Ale znowu siedzę.
Codziennie piję, troszkę albo dużo. Dzisiaj może nie będę pił. Tracę przez to szacunek innych i do siebie samego.

Mam ochotę wszystkim powiedzieć, co się dzieje. I nawet wielu mówię. Nikt nie bierze tego poważnie - to by im zburzyło porządek, który wprowadzałem w ich życie. Liczą na to, że jakoś się ułoży. Bardzo to tragikomiczne.
Nikt nie zwraca uwagi, że ja już obrałem się z panierki – nie było żadnego sekretu w przepisie na nią.

„Nie możesz zmienić swojego życia w miesiąc” - mówi G.



06/12/2007


Link 21.09.2009 :: 12:09 Komentuj (0)

Nic nie wskazywało na to, że dzisiaj będzie rozmowa. Ale była.
Najpierw zarzuciła mi niechęć do konwersacji. W odpowiedzi powiedziałem, że wszelkie moje komunikaty są przez nią zgrabnie przerabiane na kolejne zarzuty wobec mnie.
Ona na to, że bez rozmowy i tak nic nie pójdzie. I tu miała rację. W dalszej części dowiedziałem się, że się zmieniła i nie może już być z chłopcem. Ona chce mężczyzny, a ja nim na razie nie jestem.
Nie rozumiem dwóch następujących rzeczy. Co to znaczy zawalczyć o związek? Tak naprawdę, nie w ramach zatykającego frazesu. I co to znaczy z chłopca stać się mężczyzną? Tak naprawdę, nie w ramach zatykającego frazesu.

Jest mi okropnie, bo czuję, że to wszystko moja wina. Jestem za mało mądry, za mało męski, za mało stanowczy, za mało elastyczny, za mało kocham, za mało mam siły, za mało energii życiowej.

Ciągle piję. Nie chcę być żałosnym alkoholikiem. Nie chcę też siedzieć w domu, bo mam poczucie marazmu, siedzenia na pajęczynie.
Więc jak mogę, to pracuję po 12 godzin, a potem się upijam. Dzisiaj już mi po prostu wstyd pójść do Lokalu i się najebać.
A zatem siedzę w Szpilce, wśród obcych. A i tak ludzie wokół wiedzą, co jest grane. Kto siedzi przy piwie w czwartkowy wieczór z laptopem? Żałosny alkoholik.

Naprawdę nie rozumiem poczucia niemocy, które mnie ogarnia. Halina ma rację: jak mogę być mężczyzną, jeśli się nim nie czuję? Ciągle mam ochotę na seks. Tylko to, że chcę seksu z kobietą, czyni mnie na teraz mężczyzną.


11/12/2007


Link 21.09.2009 :: 12:06 Komentuj (0)

Zdiagnozowałem samego siebie. Krótko mówiąc, nie wiem, czy jestem nieszczęśliwie zakochany, czy tylko nieszczęśliwy. Ta niewiedza trzyma mnie w szachu. Balansuję sobie na lince, mimo że i po jednej i po drugiej stronie jest basen z piłeczkami. Trochę pomaga świadomość, że nic mi się nie może stać.

Dzisiaj spałem 12 godzin. Zregenerowałem się po zabójstwie złotego smoka i kilku bezecnych nocach z krasnoludami w lesie.
Powoli się uspokajam i zaczynam myśleć, zanim coś zrobię. To moja pierwsza partia szachów na trzech.



28/12/2007


Link 20.09.2009 :: 19:36 Komentuj (0)

You hate niggas like me, but you gotta love me. To miał być zjazd gnieźnieński, a skończyło się na Blietzkrieg.
Wczoraj wyprowadziłem się z domu. Na razie do A i G. Za chwilę ogarnę jakieś mieszkanie.
Sześć lat życia spakowałem do siedmiu kartonów. Do jednej windy. Kot jeszcze na Wiejskiej.
Z Bawida Dednarskiego przekształcam się w Bawidamka. Nie boję się, ale nie wiem, co będzie.
Wyszedłem koniec końców na skurwysyna, ale tak zawsze jest łatwiej.


ownlog



Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009




Linki

Halina
by Falbany




Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl